Kijki dobre na wszystko

– Kosztowało nas to dużo odwagi, ludzie stawali zaskoczeni naszym widokiem, inny pukali się w głowę. Ale w końcu oswoili się z nami – żartuje Maria Duluk. Przygoda z fińską rekreacją na drelowskiej ziemi zaczęła się dwa lata temu. – Dzięki unijnemu projektowi w Centrum Kultury instruktorka przeprowadziła z chętnymi pierwsze ćwiczenia z nordic walkingu – opowiada Bożena Andrzejuk. Dwadzieścia pań szybko połknęło bakcyla, dzisiaj spotykają się regularnie kilka razy w tygodniu, maszerując każdorazowo po dwie godziny. – Przełamujemy stereotypy, udowodniamy że wszystko jest możliwe. Poza tym nordic walking tratujemy jako rekreację, żaden sport wyczynowy – zauważa Anna Kondraciuk. Drelowskie kijkowiczki odniosły już kilka sukcesów. – Wyjeżdżamy na zawody w ramach Pucharu Polski Nordic Walking, a nasza koleżanka Jola Kaparuk zdobywała już złote medale. Ale nie trofea są istotne, a fakt uczestnictwa i dojścia do mety – tłumaczy Anna Olesiejuk. Panie jednym tchem wymieniają korzyści płynące z tej formy rekreacji. – To znakomity sposób na rozładowanie stresu. Idziemy w plener, rozmawiamy, śpiewamy – podkreśla Ewa Strok. Bożena Andrzejuk dorzuca, że współczesna cywilizacja wymaga od kobiet jak najdłuższej sprawności psychofizycznej. – Dzieci odchowałyśmy, teraz warto wygospodarować czas dla siebie. Życie to nie tylko praca – przekonuje. Z kolei Ewa Moskal dodaje: – Nie możemy już jeździć na rolkach, ani uprawiać sportów ekstremalnych, a że mamy wysokie ambicje, maszerujemy z kijkami, przy okazji zapewniając sobie „śmiechoterapię”. Kobiety z Drelowa mówią, że kijki są dobre na wszystko. – Nie trzeba wiele. Wystarczy para kijków, wygodne buty, miejsce do marszów i gotowe – wyjaśnia Anna Olesiejuk.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij