Sąsiad na medal

Zbigniew Olędzki mieszka z rodziną kilkaset metrów od poszkodowanego. – Siedziałem na ławce z bliskimi, usłyszeliśmy huk, jakby od petard. Ale kiedy zobaczyłem dym skojarzyłem, że to eternit pod wpływem temperatury tak strzela – relacjonuje Olędzki. Mężczyzna szybko wsiadł w samochód i po chwili był już na miejscu pożaru. – Byli już tam zgromadzeni ludzie, głównie kobiety i starsi, ale oni tylko patrzyli. Nie zastanawiałem się, od razu pobiegłem w stronę obory aby choć ratować inwentarz. Zwierzęta nie stawiały oporu – opowiada pan Zbigniew. Po ewakuacji krów i koni, Olędzki przestawił jeszcze traktor, który stał przy płonącej oborze. Później płomienie wydostawały się już przez dach.

 

Mieszkaniec Młyńca, Łukasz Ostapiuk udostępnia swój numer telefonu – 789-345-468 – dla wszystkich którzy zechcą go wesprzeć w odbudowie spalonego budynku.

– Oddychać nie było trudno, czułem za to, że ciało zaczyna mnie piec. Bo nawet nie miałem czasu aby pomyśleć o jakiejś płachcie ochronnej, miałem na sobie letnie ubranie – dodaje. Według sąsiadów Ostapiuka kilka chwil dłużej i zwierzęta by padły. – Po kilkunastu minutach przyjechała straż. Istniało zagrożenie, że płomienie mogły dosięgnąć domu, który znajduje się kilka metrów od obory. Ale na szczęście straż szybko zadziałała.

W czasie pożaru Łukasza Ostapiuka nie było w gospodarstwie. – Przyjechałem i było po wszystkim, po oborze. Kilka lat temu wichura zniszczyła mi stodołę. Mam teraz pod górkę – mówi strapiony mieszkaniec Młyńca. Póki co część zwierząt znalazła schronienie u Olędzkich. – Przede mną mnóstwo papierkowej roboty, dowiedziałem się już, że aby postawić choćby wiatę, muszę uzyskać pozwolenie, które dostanę za miesiąc – przyznaje pan Łukasz. Sołtys wsi, Stefan Śledź zapowiada że postara się pomóc rodzinie Ostapiuków. – Jeżeli nie Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej to może wójt znajdzie środki w rezerwie budżetowej. Jarosław Janicki rzecznik prasowy bialskiej policji wyjaśnia, że straty spowodowane pożarem to ok. 70 tys. zł. – Trwa postępowanie w tej sprawie , za wcześnie aby mówić co mogło być przyczyną pożogi.

– Łukasz jest poczciwym człowiekiem, z nikim nie ma zatargów. Warto aby znaleźli się darczyńcy którzy pomogą mu w odbudowie obory – przekonuje Olędzki.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij