„Taśmociąg” na Podlasiu

Sprawdzane mają też być „wydatki na koszty zarządu i kierowania spółką w latach 2008-12”. Kontrola ma się zakończyć 19 września. Raport NIK, która badała działalność Elewarru w latach 2008-10, mówi, że wyniki spółki stale się pogarszały, a jej majątek ulegał dekapitalizacji. Prezesa Andrzeja Śmietankę powołano bez postępowania kwalifikacyjnego wymaganego ustawą o komercjalizacji i prywatyzacji. Wynagrodzenia zarządu i rady nadzorczej niezgodne z tzw. ustawą kominową to w sumie ponad 1,4 mln zł.

 

FAPA na tapetę

Jak podają media centralne (Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza, Gazeta Prawna oraz inne), sztandarowym zajęciem Fundacji Programów Pomocy dla Rolnictwa FAPA od czasu przejęcia władzy przez koalicję PO-PSL miał być program „Zrównoważony rozwój sektora rybołówstwa i nadbrzeżnych obszarów rybackich 2007-13”. Jego wykonanie skontrolowała NIK. I dosłownie zdruzgotała w swoim raporcie. Ponad 3 mln zł poszło na opłacenie pracowników Ministerstwa Rolnictwa, których praca nie została udokumentowana, wielu z nich przy realizacji programu praktycznie nic nie robiło, a pobierało gigantyczne apanaże. FAPA otrzymała dotację w wysokości 750 tys. złotych, a nie wykonała podstawowych i najbardziej pracochłonnych zadań. Powinna więc zwrócić większość dotacji, ale tak się nie stało. Fundacja dostała te pieniądze na promocję rybołówstwa od ministerstwa rolnictwa. Unia Europejska miała je zwrócić polskiemu rządowi, kiedy program zostanie zakończony. Przy wykazaniu tylu nieprawidłowości tak się jednak prawie na pewno nie stanie. Za marnotrawstwo polityków PSL zapłacą więc polscy podatnicy. Przedstawiciele PSL nie wykonali najważniejszych 11 spośród 26 powierzonych zadań. Minister Sawicki po kontroli zarządził zwrot 50 tys. zł do kasy ministerstwa, ale zważywszy na skalę nieprawidłowości suma jest wręcz śmieszna, bo według NIK powinien domagać się zwrotu ponad 600 tys. zł. Inny przykład działalności Fundacji opisał w listopadzie ub. roku Super Express. FAPA dostała z ministerstwa 400 tys. zł na organizację w terenie kilkunastu spotkań z Markiem Sawickim.

Litwiniuk dobry na wszystko

Co FAPA ma współnego z Podlasiem? Otóż dyrekcją Fundacji FAPA kieruje Przemysław Litwniuk, przewodniczący Rady Powiatu Bialskiego, który zasiada również w radzie nadzorczej spółki Elewarr. FAPA to już zatem druga instytuacja – po spółce Elewarr – z tutułu niewywiązania się z obowiązków, na rzecz której, Przemysław Litwiniuk powinien zwrócić otrzymane krociowe apanaże. Dlaczego tego nie robi i jak długo będzie unikał nakazów NIK – nie wiadomo, bo na tym przykładzie widać, że prawo nie jest jednakie dla wszystkich i przy „przychylnych wiatrach” i „odpowiednim zapleczu” można bawić się z NIK w ciuciubabkę. Poza Litwiniukiem przez Fundację przewijało się wiele innych osób związanych z nieprawidłowościami i szokującymi wydarzeniami, które w minionych tygodniach ujrzały światło dzienne, np. Magdalena Kosel czy Artur Ławniczak. „Afera taśmowa przyczynia” się do wypłynięcia coraz to nowszych sensacji. Prasa ogólnopolska rozpisuje się o „przechowywaniu” działaczy PSL na państwowych posadach oraz o fatalnym zarządzaniu spółek przez owych działaczy reprezentowanych, a wiele osób sugeruje, że to tylko wierzchołek góry lodowej skandalicznych i nieprawidłowości.

Więcej na temat Najwyższej Izby Kontroli przeczytacie w serwisie stefczyk.info