SIERPIEŃ PAMIĘCIĄ PISANY

Ich konsekwencją było powstanie Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”, pierwszej tak dużej, powstałej oddolnie organizacji niekontrolowanej przez władze – nie tylko w Polsce, ale i we wszystkich krajach tzw. bloku wschodniego. Nie pomogły próby zastraszania, skrytobójstwa, zamordowanie ks. Jerzego Popiełuszki ani wprowadzenie stanu wojennego. Ten objaw zbiorowego społecznego nieposłuszeństwa, wypowiedzianego totalitarnej władzy doprowadził ostatecznie do upadku reżimu komunistycznego nie tylko w Polsce, ale i w pozostałych krajach Europy. Wielu ludzi przypisuje ten fakt czeskiej Aksamitnej rewolucji czy obaleniu muru berlińskiego, ale to już inna historia. Jak sierpień 1980 r. i późniejsze lata polskiej drogi do wolności zapamiętali podlascy świadkowie ówczesnych wydarzeń.

 

Mieczysław Skalimowski

W 1980 r. miałem 25 lat, pracowałem jako nauczyciel plastyki w liceum. Jak każdy chyba w tym wieku łaknąłem wolności, a przerażała mnie perspektywa spędzenia całego życia w tym siermiężnym, zakłamanym ustroju komunistycznym. Czułem się jak zwierzę zamknięte w klatce. Powstanie „Solidarności” to było dla mnie jak nagłe światełko w tunelu, jak nikły płomyk, wymagający podtrzymywania za wszelką cenę. Czas do 13 grudnia 1981 był okresem wymarzonej wolności: wielkiej, może trochę naiwnej, euforii. Miałem poczucie, że osobiście uczestniczę w „ruszaniu z posad bryły świata”, jak tyle pokoleń przede mną. Przez te 16 miesięcy, krok po kroku poszerzaliśmy przestrzeń naszej wolności, nie wiedząc do jakiej granicy dojdziemy. Pamiętam słowa starszego pana, który mówił wówczas do nas „młodych gniewnych”: – „Zobaczycie, wszystkich was na Sybir wywiozą, a my mu na to: 10 milionów ludzi nie wywiozą!” Wszystko skończyło się w nocy 13 grudnia 1980 roku.

Andrzej Dzięga

Po wydarzeniach „lubelskich” a następnie „gdańskich” ogólnopolski entuzjazm przełożył się na efektywną działalność społeczną radzynian. Robotnicy i urzędnicy zaczęli się jednoczyć, począwszy od Spółdzielni Mleczarskiej, Transmleczu, poprzez TOS, Deltę, a kończąc na Bacutilu – to nazwy zakładów dzisiaj prawie zapomniane. Wtedy właśnie nastąpiło zjednoczenie sił robotników i chłopów choć były to dwie organizacje związkowe, to potrafiły ze sobą współpracować. Efektem była pomoc żywnościowa strajkującym robotnikom czy postawienie nowego krzyża Powstańcom Styczniowym. Pierwszym lokalem radzyńskiej „Solidarności” był ówczesny PZGS, nad sklepem papierniczym przy ul. Lubelskiej. Pierwsze spotkania ze świadomością istnienia podsłuchów: wszystkie odbiorniki radiowe i telewizyjne przestawały działać. Potem stan wojenny ogłoszony 13 grudnia 1980 roku: aresztowania, przesłuchania, internowania. W Radzyniu co prawda na niewielką skalę, ale i nas to nie ominęło. Przeglądając obecnie akta IPN można zorientować się, że praktycznie w każdym zakładzie był „swój człowiek”, składający meldunki bezpiece, przy czym im zakład miał silniejszą strukturę „Solidarności”, tym donosicieli było więcej. Tłumaczenie obecnie, że w sklepach był tylko ocet, do wyjazdu z miasta potrzebna była przepustka, a czołg stał na‚ „19” w Borkach – to dla młodych prehistoria lub egzotyczna fikcja.

Józef Geresz

Byłem wówczas nauczycielem języka niemieckiego w Liceum Ekonomicznym. Starałem się krzewić wśród uczniów postawę patriotyczną, prawdziwą historię i byłem za to szykanowany przez władze. Rok 1980, sierpień, pierwszy powiew wolności. Był to dla mnie dalszy ciąg ruchu oporu Polaków z lat czterdziestych. Mój brat był znanym opozycjonistą politycznym i zdawałem sobie sprawę, że jestem „na celowniku” SB, choć środowisko mojego miasta nie kojarzyło mnie z postacią brata. Z podrzucanej przez niego literatury byłem świadomy jak wygląda system ówczesnej władzy. Ruch „Solidarności” w Międzyrzecu powstawał najpierw na „ogólnych spotkaniach”. Pierwszym przewodniczącym NSZZ „Solidarność” w Międzyrzecu Podlaskim był emerytowany major Zdzisław Frydrychowski. Rejestracja związku nastąpiła stosunkowo szybko dzięki inicjatywie pana majora. Po zebraniu składek wolontariuszy pan Frydrychowski pojechał do Gdańska, gdzie przekazał składki na rzecz komitetu strajkowego. W tym czasie w Międzyrzecu trwała również akcja strajkowa. Kluczowym zakładem w tych wydarzeniach był „Zremb” zatrudniający ponad 1000 osób. Potem protestowały również inne zakłady pracy. Byłem jednym z inicjatorów powstania w mieście „Solidarności – sekcji nauczycielskiej”, później zostałem jej pierwszym przewodniczącym.

Marek Panasiuk

Niewielu wie, że w Białej Podlaskiej nadawane były audycje radiowe Radia „Solidarność”. Przygotowywali je i emitowali Narcyz Malinowski i Marian Kwiatkowski. Jedna z nich nie miała chyba precedensu w całym kraju. Przesłuchanie Kwiatkowskiego – dzięki łączności bezprzewodowej – bezpośrednio szło na antenę.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij