Ultramaratończyk

Odwrócona piramida

Sukcesy Skandynawów w sportach zimowych są wynikiem faktu, że narciarstwo – zwłaszcza biegowe – jest tam sportem masowym. Incydentalne jedynie triumfy polskich sportowców to pokłosie krótkowzrocznej polityki państwa, promującej wyczyn, kosztem szeroko pojmowanej kultury fizycznej całego społeczeństwa. Może to zmienić się za sprawą biegania właśnie – dziedziny sportu najtańszej spośród wszystkich, a zdobywającej sobie w Polsce zdumiewająca wręcz popularność. Widok biegnącego człowieka nie wywołuje już – jak ledwie kilka lat wcześniej – kpiących uśmieszków na twarzach przechodniów czy ironicznych komentarzy. Wartość dodana upowszechniania i popularności sportu w rekreacyjnym wymiarze to mniejsze nakłady na służbę zdrowia. Ludzie aktywni ruchowo są – po prostu – zdrowsi i bardziej odporni od pozostałych. Jan Kulbaczyński, rocznik 1962, biega już od 25 lat.

Sposób na życie

Zaczynał jak każdy. Tyle, że wytrwał, nie zniechęcił się, mimo przebytej w 2008 roku operacji. – Bardzo cierpiałem, ale też nie mogłem doczekać się, kiedy ból minie i wyzdrowieję, bo wiedziałem, że aktywność fi zyczna przyspieszy rekonwalescencję – mówi pan Kulbaczyński. 160 tys. kilometrów, przebiegniętych w trakcie treningów, to tak jakby czterokrotnie obiec ziemię na wysokości równika. Pan Jan biega 5-6 razy w tygodniu, łącznie ok. 100 km. Często również bierze udział w zawodach. Ilość przebiegniętych maratonów, bo udziału biegach krótszych nie liczy, zapewniłaby mu 4 miejsce w elitarnym „Klubie 100” – ludzi, którzy ukończyli 100 biegów na tym dystansie. Nigdy jednak o to nie zabiegał. Jubileusz setnego maratonu uświetnił organizacją biegu na tym dystansie i oryginalnym medalem. – Już teraz zapraszam do udziału w II Cross Maratonie, który organizuję w Zahorowie 29 marca 2014 roku – dodaje pan Jan. – Nie będzie opłaty startowej, jak to zwykle bywa w przypadku większości imprez. Wszyscy uczestnicy otrzymają oryginalne medale i dyplomy, a 6 najlepszych zawodniczek i zawodników – puchary. Jan Kulbaczyński przebiegł w tym roku 13 maratonów, w sumie – już 131. Nie tylko w Polsce. Startował również w Amsterdamie, Berlinie, Londynie, Paryżu, Brukseli, Budapeszcie, Wiedniu, Pradze, Rzymie, Nowym Jorku… Pięć razy ukończył również bieg na dystansie 100 km w Szwajcarii (Biel-Bienne). – A czy można żyć bez biegania? – odpowiada pan Kulbaczyński na pytanie czy warto to robić.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij