KOLEJNA FALA DROŻYZNY! W GÓRĘ NIE TYLKO ŻYWNOŚĆ, GAZ I PAPIEROSY

wyżyć i opłacić rachunki. Ceny żywności zdrożeją o 7 proc. Najdotkliwiej mleko i jego przetwory. Za 0,5 kg kostkę masła możemy zapłacić nawet 12 zł. Chleb, mąka, mięso zdrożeje średnio o 2-3 proc. Więcej zapłacimy też za wodę i odprowadzenie ścieków. Według założeń w naszym województwie te usługi pójdą w górę aż o 4,6 proc. Przesądzona jest już także podwyżka za gaz. W szczególny sposób dotknie ona te rodziny, które przestawiły się z ogrzewania mieszkań tradycyjnymi, węglowymi piecami, na piece gazowe. Podwyżka może tu wynieść nawet 120 złotych rocznie! Za gotowanie na gazie zapłacimy rocznie o około 11 zł więcej, za podgrzewanie wody o prawie 45 zł

Gminne haracze, wyższa akcyza

Już wkrótce gminy ustalą nowe haracze, czyli podatki lokalne od nieruchomości, wzrosną one około 1,4 proc. Zdrożeją czynsze mieszkań, stawki za powierzchnię budynków mieszkalnych oraz za powierzchnię i grunty związany z prowadzeniem działalności gospodarczej. Fiskus nie zapomniał o produktach obłożonych akcyzą. Średnio 15 proc. pójdą w górę ceny wódki, natomiast papierosy zdrożeją o 5 proc. Za każdą chwilę relaksu lub rozrywki też trzeba będzie słono zapłacić. Abonament RTV wzrośnie o 5 proc. Nowa stawka za korzystanie z radia wyniesie rocznie 63,70 zł (dotychczasowa – 61 zł), a z radia i telewizora aż 208,45 zł (dotychczasowa – 201,40 zł).

O ile więcej zapłacimy w 2014 r.
Ceny żywności wzrosną o 7%
Abonament RTV o 5%
Podatki od nieruchomości o 1,4%

Jak związać koniec z końcem?

Władza i sprzyjające jej media bagatelizują problem podwyżek. Przecież to „zaledwie kilka procent” drożej za żywność, „kilka złotych więcej” za czynsz, „grosze” więcej za wodę i ogrzewanie, złotówka więcej za papierosy – przecież palenie jest szkodliwe i nikt nie nakazuje truć się dymem. Rodzinne budżety nie są jednak z gumy, a pensje jakoś rosnąć nie chcą. O tym, jakim problemem są „nieznaczne” podwyżki wiedzą chociażby Katarzyna i Robert z Białej Podlaskiej – młode małżeństwo posiadające dwójkę dzieci i własne mieszkanie. Oboje pracują, nie posiadają nałogów, ale za to kredyt hipoteczny. Ich domowy budżet jest misternie zaplanowany, liczy się każda złotówka. Jedną pensje przeznaczają na spłatę kredytu, czynsz, wywóz śmieci, rachunki za energię elektryczną. Z drugiej musi wystarczyć na żywność oraz pozostałe opłaty – przedszkole, koszty utrzymania samochodu, abonament RTV i inne. – Z trudem wiążemy koniec z końcem. Często wspierają nas rodzice – przyznaje Robert. Małżonkowie co drugi dzień robią zakupy w marketach, wyszukują promocje i towary o najniższych cenach, starając się nie przekroczyć 50 zł. Miesięcznie wydają na ten cel 750 zł. Po podwyżkach za produkty żywnościowe zapłacą 802,50 zł. Za utrzymanie mieszkania o powierzchni 54 metrów kwadratowych, łącznie z wodą i ściekami, płacili około 460 zł miesięcznie. Szacunkowo w tym roku zapłacą 40 – 60 zł więcej. – Nie sposób oszczędzać na ogrzewaniu, higienie i praniu. Przedszkolaki codziennie dostarczają moc zabrudzonej bielizny – wyjaśnia Katarzyna. Ta rodzina nie posiada oszczędności. Dochody pochłania kredyt mieszkaniowy i koszty utrzymania. Z czego będzie musiała jeszcze zrezygnować po podwyżkach, aby utrzymać w ryzach domowy budżet? Jak rozwiązać ten problem? W tej chwili Katarzyna i Robert nie znają odpowiedzi na to pytanie…