Ściany, które pamiętają

W okresie okupacji niemieckiej ulokowano tu terenową placówkę lubelskiej Komendy Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa. Mieściła się tu zarówno komórka Kripo (niem. Kriminalpolizei), czyli policji kryminalnej oraz biuro osławionego Gestapo (niem. Geheime Staatspolizei) – Tajnej Policji Państwowej, strzegącej ustanowionego przez niemieckiego okupanta porządku państwowo-politycznego.

Dowódcą placówki był sturmbannführer Fritz Fischer, a niemiecką załogę stanowiło kolejnych kilku Niemców, w tym słynny miejscowy kat Polaków, volksdeutsch Adolf Dykow, zlikwidowany na mocy wyroku podziemnych władz przez żołnierzy AK 30 października 1943 r. Służbę pełnili tu także członkowie pomocniczej jednostki z ukraińskiego oddziału SS Wachmannschaft, spośród których dotychczas zidentyfikowano 14. Mieszkali w nieistniejących już, zbudowanych w 1940 lub 1941 r. barakach, które znajdowały się przy ulicy Warszawskiej, w odległości ok. 400 m od siedziby Gestapo. Od koloru esesmańskich mundurów zwani byli przez radzynian „czarnymi”.

Brama do fabryk śmierci

Przez radzyński areszt Gestapo przewinęły się zarówno osoby zaangażowane w konspirację niepodległościową, jak i ludzie, którzy wedle hitlerowskiego prawa mieli być programowo eksterminowani. W celach mogło znajdować się ok. 400 osób. Więźniowie przebywali tu jedynie czasowo, najczęściej przewożeni byli później na Zamek Lubelski, a stamtąd trafi ali do obozów (Auschwitz, Majdanek, Mauthausen, Flossenburg, Buchenwald, Gross-Rosen, Natzweiler).

Wielu jednak z nich było mordowanych na terenie aresztu, a zwłoki wywożono w papierowych workach na radzyński kirkut, czyli żydowski cmentarz przy ulicy Lubelskiej. Innych Niemcy zabijali za ogrodem na terenie dzisiejszej dzielnicy Bulwary. Tam, za wysokim drewnianym parkanem, nabitym gwoźdźmi, więźniowie wyprowadzani z aresztu sami kopali doły, nad którymi ich rozstrzeliwano.

Niektóre źródła mówią, że to miejsce kaźni może skrywać nawet do 1000 ofi ar. Funkcjonariusze Gestapo wraz z ukraińskimi członkami załogi wycofali się z Radzynia 21 lipca 1944 r., dwa dni przed zajęciem miasta przez Sowietów.

W szponach czerwonego terroru

Już w drugiej połowie sierpnia 1944 r. na ulicy Warszawskiej zainstalowała się placówka Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, działającej z ramienia PKWN komunistycznej policji politycznej, mającej na celu pacyfi kację podziemia niepodległościowego i społeczeństwa oraz wprowadzenie sowieckich porządków. Na czele placówki stał kierownik PUBP, zaś jego zastępca odpowiadał za kontrwywiad i pracę agenturalno-operacyjną. Struktura radzyńskiego PUBP składała się z kilku sekcji, które tworzyły tzw. grupę kontrwywiadu. Zajmowały się obserwacją, prowadzeniem śledztw oraz ewidencją i kartoteką. Ponadto strukturę placówki uzupełniały: kancelaria, buchalteria, referat gospodarczy, areszt i komendantura.

Przez cele aresztu UB w latach 1944-1956 przewinęło się 1790 osób, w tym 450 Żołnierzy Wyklętych powiatu radzyńskiego, żołnierzy Armii Krajowej, a po jej rozwiązaniu – ludzi związanych z podziemiem antykomunistycznym, reprezentowanym w powiecie radzyńskim głównie przez Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość (WiN).

Więźniami aresztu byli również członkowie opozycji politycznej związanej z mikołajczykowskim PSL, osoby, które udzielały jakiegokolwiek wsparcia podziemiu, dezerterzy z komunistycznego wojska i poborowi uchylający się przed służbą wojskową, a także: „szpiedzy”, „dywersanci”, „sabotażyści”, „współpracownicy gestapo”, „folksdojcze” i „zbrodniarze wojenni”, „obszarnicy”, „posiadacze nielegalnej broni”, którymi to epitetami komuniści określali wszystkich przeciwników swojej władzy.

Tylko w ciągu niespełna pięciu miesięcy 1944 r. przez cele przy ulicy Warszawskiej 5 A w Radzyniu przeszły 134 osoby – w większości aresztowani żołnierze AK. Liczba zatrzymanych i więzionych w wzrosła radykalnie w kolejnych latach, a punkt kulminacyjny fali aresztowań przypadł na rok 1946.

Napisy na ścianach cel

Obecny układ budynku odpowiada oryginalnemu, dzięki czemu wiemy, jak wyglądało wnętrze katowni w latach 40. i 50. Na parterze znajdowały się pomieszczenia pracy dla funkcjonariuszy oraz pomieszczenia, gdzie przesłuchiwano aresztowanych. Cele mieściły się w piwnicy, do której schodzi się drewnianymi schodami. Po zejściu na dół stajemy na wprost korytarza, który ciągnie się przez całą długość budynku. Cele znajdują się po lewej stronie (jest ich sześć), a ostatnia – na wprost – na końcu korytarza, prawdopodobnie służyła jako karcer.

Drzwi do cel, pamiętające tragiczne wydarzenia, wykonane są z solidnych desek, wzmocnionych metalowymi sztabami. W drzwiach znajdują się więzienne judasze: otwory pozwalające zajrzeć do środka celi, zasłaniane od zewnątrz metalową zasuwą. Same cele to piwniczne izby o powierzchni od kilkunastu do kilkudziesięciu metrów kwadratowych. Ich wnętrza nie zostały zmienione do dnia dzisiejszego. Ściany niektórych pokryte są tynkiem, inne to goły ceglany mur, pobielony wapnem. W ścianach znajdują się obecnie otwory okienne, usytuowane na poziomie gruntu.

Przejmujące wrażenie robią inskrypcje wyryte przez więźniów na ścianach cel. Spośród napisów najbardziej czytelne są te wydrapane twardym rylcem, być może gwoździem, na pobielonej ścianie, pod którą znajduje się czerwona cegła. Można podzielić je na cztery rodzaje: personalne (podpisy), religijne (odwołania do Boga), sentencje, daty, miejscowości.

Ocalić inskrypcje

Władze miejskie nie reagowały dotychczas na żadne sygnały społeczne w sprawie tego miejsca i potrzeby ochrony pozostałości po tragicznym okresie. Obecnie rysuje się perspektywa wyprowadzenia z budynku lokatorów mieszkań komunalnych, którzy w tych wyjątkowych celach mają swoje piwnice i prywatne składziki, i stworzenie w tym miejscu placówki typu Muzeum – Miejsca Pamięci Narodowej.

Pozwoliłoby to nie tylko zachować dla potomności ten jedyny w swoim rodzaju w regionie materialny ślad tragicznych dziejów polskiego narodu w XX wieku, ale również rozpocząć nadrabianie zapóźnień w badaniach naukowych w tym zakresie. Pierwsze działania już zostały podjęte.

W ubiegłym roku uczestniczyłem w realizacji projektu naukowego, polegającego na utrwaleniu inskrypcji pozostawionych na ścianach cel radzyńskiego aresztu Gestapo i UB przez osoby prześladowane przez oba XX-wieczne totalitaryzmy oraz sporządzeniu wykazu Żołnierzy Wyklętych ziemi radzyńskiej, którzy przewinęli się przez tą ubecką katownię. Jego efektem jest książka pt. „Godzina cierpienia.

Żołnierze podziemia antykomunistycznego w areszcie śledczym Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Radzyniu Podlaskim (1944-1954)”, która dostępna jest w formie cyfrowej pod adresem: www. rasil.home.pl/godzina_cierpienia2.pdf. Wykonana została również diaporama, czyli udźwiękowiony pokaz slajdów z inskrypcjami z cel radzyńskiego aresztu, pt. „Areszt Urzędu Bezpieczeństwa w Radzyniu Podlaskim”. Jej publiczna premiera miała miejsce 2 marca w ramach radzyńskich obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij