Drogi S19 i A2 miały i powinny być komunikacyjnym przełomem dla regionu. Tymczasem mieszkańcy i kierowcy alarmują: po zakończeniu inwestycji mogą stracić dostęp do węzła Łukowisko – mimo że nosi on nazwę ich miejscowości.
Nowe drogi, stary problem
Budowa autostrady A2 i drogi ekspresowej S19 od początku była przedstawiana jako inwestycja, która poprawi dostępność komunikacyjną wschodniej części regionu. Jednak wraz ze zbliżającym się zakończeniem prac pojawiają się poważne wątpliwości dotyczące węzła Łukowisko.
Zgodnie z docelowym układem drogowym, po oddaniu S19 w powiecie łosickim zostanie zlikwidowane połączenie drogi krajowej nr 19 z autostradą A2. To oznacza, że mieszkańcy Łukowiska i okolicznych wsi nie będą mogli bezpośrednio wjechać na autostradę w miejscu, które nosi nazwę ich miejscowości.
Kierowcy będą nadkładać kilometry
Jak zauważa „Słowo Podlasia”, w praktyce oznacza to, że podróże w kierunku Warszawy lub Terespola będą wymagały dojazdu do innych węzłów – m.in. w Białej Podlaskiej lub Siedlcach. Dla wielu kierowców to dodatkowe 25–30 kilometrów w jedną stronę.
Alternatywą pozostanie dojazd do sąsiednich węzłów na S19 i dopiero tam wjazd na trasę prowadzącą do A2, co również wiąże się z nadkładaniem drogi. Mieszkańcy zwracają uwagę, że w codziennych dojazdach oznacza to realne koszty – czasu i paliwa.
Tymczasowo łatwiej, docelowo trudniej
Paradoksalnie, do czasu pełnego ukończenia S19 sytuacja jest korzystniejsza. Obecnie funkcjonuje tymczasowe połączenie DK19 z A2 w Łukowisku, które pozwala lokalnym kierowcom na bezpośredni wjazd na autostradę.
Po wprowadzeniu docelowej organizacji ruchu to połączenie zostanie jednak zlikwidowane.
CZYTAJ TAKŻE: Popis nieudolności. Dlaczego nie jeździmy gotową autostradą?
GDDKiA nie planuje zmian
Jak informuje „Słowo Podlasia” Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad potwierdziła, że nie planuje rozbudowy ani przebudowy węzła Łukowisko. Ma on pełnić wyłącznie funkcję połączenia autostrady A2 z drogą ekspresową S19, bez bezpośredniego włączenia drogi krajowej nr 19.
Dla wielu mieszkańców regionu to decyzja trudna do zrozumienia i kolejny przykład, że duże inwestycje infrastrukturalne nie zawsze przekładają się na realne korzyści lokalne.
CZYTAJ TAKŻE: Koktajlem Mołotowa w obrońców granicy. „Za samoobronę czeka ich śledztwo albo zarzuty prokuratorskie”