Czas pielgrzymowania

Niekiedy słyszy się, iż część osób chodzących na pielgrzymki czyni to, by pozwiedzać, zrelaksować się w marszu, a niekoniecznie po to, by pogłębić swą wiarę. Jak jest naprawdę?

 

To nie jest normą, raczej marginesem. Pielgrzymka jest czasem rekolekcji w drodze. To dwutygodniowy czas wsłuchiwania się w Słowo Boże, dzielenie się tym Słowem z drugim człowiekiem. Czas wędrowania jest ubogacony w rozmyślanie, w różnego rodzaju konferencje, w modlitwę różańcową, Koronkę do Miłosierdzia Bożego, Drogę Krzyżową. Pątnicy słuchają również świadectw drugiego człowieka. Wielu gości, księży, sióstr zakonnych przychodzi do grupy i dzielą się świadectwem wiary, tego jak ich „dotknął” Pan Bóg. Jest to wspaniały czas, przede wszystkim spotkania z Panem Bogiem, ale również z drugim człowiekiem.

Jacy ludzie chodzą na pielgrzymki?

Bardzo różni. Są pątnicy, którzy mają niespełna dziesięć lat. Wędrują pod opieką rodziców. I są tacy, którzy mają siedemdziesiąt lat i wędrują trzydziesty któryś raz. Zróżnicowanie wieku, wykształcenia itp. jest ogromne. Od kilku lat jest tendencja, że pielgrzymuje więcej ludzi młodych.

Czy ci młodzi idą z ciekawości czy mają konkretny cel?

To nie ciekawość, bo dwutygodniowy trud nie byłby warty ciekawości. To młodzi ludzie, którzy mają konkretne intencje. Ktoś, kto idzie na pielgrzymkę, czyni to w konkretnej intencji. By prosić o coś, albo podziękować Bogu. Wielu pątników idzie, ponieważ modli się np. o uzdrowienie sytuacji w rodzinie, albo pracę. Wielu ma również za co dziękować. Oczywiście są i tacy, którzy idą na pielgrzymkę nie do końca wiedząc, po co. Tak to przynajmniej wygląda na początku. Wielu może pójść na pierwsze dwa, trzy dni z ciekawości, a później zostają, bo coś ich „wciąga”. Na pielgrzymce panuje ten specyficzny duch, który sprawia, że człowiek staje się inny, lepszy. Wszyscy możemy na siebie liczyć, nie ma „pana”, „pani”, są „bracia” i „siostry”. To czas wyjątkowy. Zarówno w aspekcie spotkania z Bogiem, jak i z ludźmi.

Rozmawiała – Ilona Gabrylewicz