Fantomasz – wodzirej z pasją

– Od momentu podjęcia decyzji wszystkie siły zaangażowałem w pracę polegającą na inspirowaniu ludzi do zabawy – wyznaje Tomek Furtak, mianujący się jako Wodzirej Fantomasz. – Na początku wiele zaryzykowałem, ale wybór tej profesji okazał się strzałem w dziesiątkę – dodaje. Kupił sprzęt nagłośnieniowy, mikrofony, światła. Zainwestował także w stroje, peruki, przebrania. Najpierw były poprawiny, kilka wesel i konferansjerka na festynach. Potem doszły imprezy szkolne, firmowe i rodzinne. – Nagłaśniałem pokaz nowej marki samochodu w ekskluzywnym salonie. Co impreza, to inne doświadczenie – zdradza Tomek.

 

Najczęściej prowadzi wesela. Przyznaje, że to najtrudniejsza, a zarazem najbardziej satysfakcjonująca praca. – Do niektórych wesel przygotowuję się tygodniami. Wraz z rozstawieniem sprzętu spędzamy z prezenterem muzycznym około 15 godzin na sali. Każda minuta musi być umiejętnie wykorzystana, Ale nie tylko dobry plan jest ważny. Zdarzają się sytuacje nieprzewidziane, i trzeba na nie odpowiednio zareagować, dobrać odpowiednią zabawę i muzykę.

Czym przekonuje do siebie zamawiających? Stawia na animację. Twierdzi, że nic tak nie pobudza ludzi do zabawy, jak wspólne tańce. – Są proste kroki, zatańczyć je może pięcio i siedemdziesięciolatek. Ja pokazuję prosty układ, inni go naśladują. Wszystko się dzieje bez przygotowania bawiących się, wchodzimy i od razu jest zabawa. Śmiechu jest przy tym dużo – zapewnia Fantomasz, który zna kilkaset tańców do muzyki z całego świata. Możemy więc, nigdzie nie wyruszając, poczuć się przez chwilę jak w Brazylii, Grecji, Włoszech, a nawet Chinach, Tunezji czy Afryce. Nie stroni także od będących ostatnio na topie piosenek latino. Prowadzi także tradycyjne tańce polskie. Często wesela i bale rozpoczyna polonezem.

Skąd pomysł na wodzirejstwo? Fantomasz już dawno zabawiał innych, tyle tylko że robił to amatorsko. Na ogniskach wśród znajomych nie mogło zabraknąć go z gitarą. Śpiewem i żartami rozbawiał towarzystwo na osiemnastkach, prywatkach czy grillu. Teraz postanowił się zająć tym zawodowo. Prowadzi własną firmę artystyczną. Jeździ na specjalistyczne kursy wodzirejskie do Warszawy, Katowic i Krakowa, gdzie szkoli się u mistrzów sztuki wodzirejskiej.

Czym zyskuje uznanie? Każdego zleceniodawcę traktuje poważnie niezależnie od tego, czy jest to duży festyn, bal na 300 osób, czy impreza klasowa. Często pomaga ułożyć plan imprezy. Na imprezach nie spożywa alkoholu. Nie ma konkretnego, sztywnego planu wesela czy dyskoteki szkolnej. – Każdy ma odmienne oczekiwania, i szanując jego wybór, staram się podpowiedzieć najlepsze dla niego rozwiązania. Nie chcę także do niczego zmuszać i ani przed, ani w trakcie imprezy staram się nie być nachalny.

Ciągle kształci się, dba o sprzęt, uzupełnia muzykę, szyje i kupuje stroje. Wszystko wymaga dużego wkładu pracy. Co go motywuje do tak ciężkiego wysiłku? – Najlepszą nagrodą jest wysoka frekwencja na parkiecie i ta radość, która udziela się ludziom w trakcie zabawy. To, co daję od siebie, wraca do mnie ze zdwojoną siłą. I to powoduje, że warto poświęcić się tej pasji – wyznaje Tomek.