TRZY DNI HORRORU

Powalone drzewa tarasowały drogi. Śliskie i zasypane śniegiem jezdnie skutecznie uniemożliwiały pojazdom przemieszczanie się. Doszło do serii stłuczek i kolizji. – W tych dniach na droga powiatu bialskiego odnotowaliśmy czternaście kolizji. Przyczyną tych zdarzeń, w zdecydowanej większości przypadków, były niezwykle trudne warunki drogowe. Na szczęście nie doszło do groźnych wypadków, zagrażających życiu lub zdrowiu – podsumowuje weekend Jarosław Janicki, rzecznik bialskiej policji. Istotnie aura pokazała swoje surowe oblicze. Wiatr przesuwał po pokrytej lodem jezdnia samochody osobowe, busy i ciężarówki. Pojazdy wpadały do przydrożnych rowów, w zaspy i ogrodzenia posesji. Na kilka godzin tir zatarasował drogę w Starym Pawłowie i Łyniewie. Natomiast w Rokitnie pogotowie energetyczne musiało czekać na pomoc techniczną, aby móc dotrzeć na miejsce awarii. – Jednostki straży pożarnej podjęły ponad trzydzieści interwencji – mówi Marek Pniewski oficer dyżurny KM PSP w Białej Podlaskiej. Strażacy najczęściej wyjeżdżali do usuwania skutków kolizji drogowych, wyciągania pojazdów z rowów, usuwania powalonych drzew. Ponadto w Woskrzenicach Małych wybuch pożar domu drewnianego. Straty oszacowano na 200 tys. zł. To były wytężone dni pracy dla strażaków. Przywykliśmy do utrudnień oraz opieszałości służb odpowiedzialnych za utrzymanie dróg w zimie. Zamiast piaskarek na drogi musiały wyruszyć wozy strażackie, które usuwały skutki potyczek z zimą. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że koszt akcji straży to – średnio – około tysiąca złotych. Takich wyjazdów w ciągu minionego weekendu było ponad 30. Szybko można obliczyć, ile stracili podatnicy.