Zyskają mieszkańcy czy gdański biznes?

Według najbardziej optymistycznych szacunków w naszym regionie może być 256 tysięcy ton bursztynu. Państwowy Instytut Geologiczny podaje, że udokumentowane zasoby tego surowca w Polsce wynoszą 1118 ton – z tego 1088 jest w woj. lubelskim, a 30 – na Pomorzu. Kilka ton bursztynu rocznie zbierane jest na plażach.

Nie można wydobywać

Jak dowiedzieliśmy się w Lubelskim Oddziale Geologii, rozpoznanie tych złóż ma najniższą kategorię D. Oznacza to, że wielkość i struktura złóż nie jest na tyle dokładnie oszacowana, aby można było przystąpić do wydobycia. Charakterystyczną cechą występującego tu bursztynu jest to, że znajduje się on w osadach mułkowo-piaszczystych z okresu trzeciorzędu, na głębokości do 20-30 m. Jest rozproszony, a średnica większości bryłek nie przekracza 5 cm. Dodatkowo, dostęp do warstwy bursztynonośnej utrudniają duże ilości gliny oraz woda. Wysokie ceny jantaru za granicą i zawirowania polityczne na Ukrainie zmuszają bursztynników do poszukiwania alternatywy dla surowców kupowanych dotychczas głównie poza Polską. Stąd też zainteresowanie branży lubelskimi złożami, pomimo wielu obiektywnych trudności. – Po konsultacjach wyłonimy kilkanaście hektarów terenu, na których zostaną przeprowadzone badania bezinwazyjne, metodą sonarową. Po analizie wyników tych badań wybrane zostaną działki, na których będzie można dalej poszukiwać bursztynu – powiedział dla Polskiej Agencji Prasowej pełnomocnik prezydenta Gdańska ds. bursztynu Robert Pytlos.

Starosta Wezgraj informuje

Starosta parczewski Waldemar Wezgraj od dłuższego czasu informuje media o kolejnych inicjatywach związanych z bursztynem. Trudno przeoczyć związek aktywności starosty z nadchodzącą kampanią wyborczą. Wielkie, choć tak naprawdę nie do końca zbadane, złoża bursztynu pozwalają roztaczać wizje wspaniałego rozwoju regionu, setek, czy nawet tysięcy nowych miejsc pracy. Sęk w tym, aby po wyborach cokolwiek z tych planów pozostało, a z ewentualnego uruchomienia wydobycia najwięcej pożytku mieli mieszkańcy, a nie bliżej nie sprecyzowane fi rmy spoza regionu. O to, jak pomysł starostwa parczewskiego i prezydenta Gdańska oceniają lokalni samorządowcy, zapytaliśmy Pawła Kendrackiego, burmistrza Parczewa. – Popieramy wszelkie inicjatywy mogące wspierać rozwój naszej gminy. Trzeba jednak pamiętać o tym, że to dopiero wstępne porozumienie i ma ono na bardzo ogólny charakter. Oczekujemy na konkretne działania i czekamy, aż do prac pomiędzy starostwem, prezydentem i przedsiębiorcami z Gdańska włączone zostaną lokalne fi rmy i mieszkańcy regionu – powiedział burmistrz Tygodnikowi Podlaskiemu.

Kędracki: najważniejsi są mieszkańcy!

Kędracki podkreśla, że do ewentualnego startu inwestycji trzeba się dobrze przygotować. To proces, który może trwać latami. Jeśli informacje o złożach zostaną potwierdzone, burmistrz chciałby uzyskać zapewnienie, że bursztyn będzie przerabiany w Parczewie. Obawia się o to, że region może być dla gdańskich przedsiębiorców tylko dostarczycielem surowca, który będzie nieporównywalnie tańszy od tego sprowadzanego zza granicy. Dlatego też wychodzi naprzeciw oczekiwaniom i obiecuje specjalne szkolenia i warsztaty, na których będzie można przygotować mieszkańców Parczewa i okolic do obróbki surowca. – To dobro naszych mieszkańców, a nie tego czy innego polityka musi być priorytetem – podkreśla włodarz Parczewa.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij